W Grecji odpowiedź rzadko bywa sztywna i naukowa, a często wyjaśnienia różnych historii prowadzą do mitologii. Legenda związana z Morzem Egejskim jest wyjątkowo poruszająca.
Według najbardziej znanej opowieści wszystko zaczyna się od króla Ajgeusa (Aigeusa) i jego syna, Tezeusza. To właśnie Tezeusz wyruszył na Kretę, by zmierzyć się z Minotaurem – potworem ukrytym w labiryncie. Przed wyprawą ustalili prosty sygnał: jeśli wróci żywy, statek będzie miał białe żagle. Jeśli zginie – czarne.
Tezeusz wygrał. Pokonał Minotaura i dzięki Ariadnie odnalazł drogę powrotną. Historia mogłaby mieć szczęśliwe zakończenie… gdyby nie jeden drobny szczegół. W drodze powrotnej zapomniał zmienić żagle.
Ajgeus czekał na niego na klifie, wypatrując statku na horyzoncie. Gdy zobaczył czarne żagle, nie miał wątpliwości – był przekonany, że jego syn nie żyje. W rozpaczy rzucił się do morza.
I właśnie od jego imienia – według tej legendy – pochodzi nazwa Morza Egejskiego.
Oczywiście, jak to w Grecji, istnieją też inne wyjaśnienia… bo przecież jedna legenda to za mało. Niektórzy wskazują na starożytne miasto Aigai, inni na greckie słowo „aiges”, oznaczające fale (dosłownie „kozy”, bo spienione fale miały przypominać ich skoki). Jednak to mit o Ajgeusie najmocniej zapisał się w kulturze i wyobraźni.
To opowieść nie tylko o nazwie miejsca, ale też o czymś bardzo ludzkim – o oczekiwaniu, strachu i interpretowaniu rzeczywistości zanim poznamy prawdę.
Patrząc dziś na spokojne, turkusowe wody Morza Egejskiego, trudno uwierzyć, że ich nazwa może mieć tak dramatyczne korzenie. A jednak – w Grecji nawet krajobrazy mają swoje historie.